Psycholog radzi – przypominamy dobre rady

19.01.2021
Zdrowie
Drukuj
Pobierz
Dodano przez: E.U.

Drukuj
Dzień dobry Państwu,

ostatnim razem prześledziliśmy procesy myślowe, które prowadzą do obniżenia samopoczucia i zafałszowanego obrazu rzeczywistości. Poznaliśmy kilka rodzajów zniekształceń, występujących w naszych życiach niemal każdego dnia. Podkreśliłam, iż te zniekształcenia są naturalnym efektem zdolności do myślenia abstrakcyjnego i są typową ludzką cechą. Jednak, gdy powtarzają się zbyt często lub są nieustępliwe, ich wpływ na zdrowie psychiczne może być mocno negatywny.

Dziś chciałabym zająć się jednym konkretnym rodzajem myśli, która zdaje się mieć nadzwyczajną, magiczną wręcz moc nad nami. Jest to właściwie nie tylko myśl, ale także komunikat, który wysyłamy światu. Myśl ta, nierzadko wiąże nam ręce, zdaje niemal fizycznie dusić, buduje przeszkody nie do pokonania oraz czyni nas niewolnikami losu. Mimo tego, stosujemy ją na co dzień wszyscy, niczym masochiści. Myśl ta przybiera pozornie krótką i prostą formę. Uderzam tutaj do naszego ukochanego i niezastąpionego „MUSZĘ”.

Muszę jeszcze zrobić zakupy. Muszę wstać wcześniej. Muszę odebrać dzieci. Muszę poćwiczyć. Muszę poczytać książkę. Muszę iść do fryzjera. Muszę posprzątać w garażu. Muszę już iść spać. Muszę napisać sprawozdanie. Muszę zadbać o siebie. Muszę wyjść z psem. Muszę być dobrą babcią. Muszę być przykładem dla dzieci. Muszę, muszę, muszę…

Bardzo często wywody „muszę” wyprzedza sformułowanie „Nie mogę bo…”. Które jest kolejną kulą u naszej nogi.

Muszę to nakaz, zakaz, polecenie, rozkaz. Jak się czujemy, gdy ktoś nam coś karze? Myślę, że większości Państwu kojarzy się to z negatywnymi uczuciami jak złość, bezsilność, bezradność, rozgoryczenie, przygnębienie, poczucie zniewolenia czy nawet chęć zemsty. A jak się czujemy, kiedy mamy możliwość zdecydowania? Spokojni, szczęśliwi, zaspokojeni, bezpieczni, usatysfakcjonowani. Pójdźmy poza samopoczucie. Co możemy myśleć o sobie, jedynie wykonując nawykowo odgórne rozkazy? Że jesteśmy mało kreatywni, niesamodzielni, nudni czy nieskuteczni. A kiedy to my decydujemy? Nasz obraz siebie zawiera takie cechy jak kompetencja, odpowiedzialność, zaradność i siła. Którą opcje by Państwo wybrali?

Być może ktoś z Państwa pomyślał, że łatwo mówić, bo przecież sporo spraw naprawdę MUSIMY załatwić. Nie da się rzucić wszystkiego i leżeć cały dzień na łące wśród stokrotek. Naturalnie. Nieodłącznym elementem życia są obowiązki i zobowiązania. ALE to od naszych myśli i nastawienia zależy to, jakie uczucia będą one w nas wywoływać. Kierowanie się „muszę” uruchamia w głowie ciąg zniechęcających i unikających myśli. Możemy jednak to kontrolować, bowiem większość myśli z rodzaju „muszę” można zastąpić wzmacniającym czy pozytywnym wyrażeniem. Taki zabieg ściąga z naszych barków spory ciężar zbędnego poczucia uwięzienia. Spróbujmy to przeanalizować.

  1. Sytuacja 1- na drugi dzień do zwykłych czynności porannych dochodzi wyprowadzenie psa sąsiadki na krótki spacer.
    1. Muszę znowu wstać wcześniej. -> O matko, znowu się nie wyśpię.->Po cholerę tej sąsiadce pies, jak nie umie się nim zająć. Nie ma nikogo bliższego niż ja?-> Nie znoszę psów.
    2. Dobrze by było, jakbym rano wstał wcześniej. -> Jak wstanę wcześniej to spokojnie wyprowadzę psa i wyrobię się ze swoimi czynnościami.-> Właściwie to tylko 10 minut wcześniej. -> Super, że sąsiadka wie, że może na mnie liczyć. I ja będę mógł na nią.

 

  1. Sytuacja 2- nadchodzi lato, chcielibyśmy się zmieścić w swoje ulubione wakacyjne ubrania.
    1. Muszę schudnąć. -> I znowu te wyrzeczenia i ograniczenia…-> To takie męczące. A na efekty trzeba czekać.-> Pewnie znowu nie uda mi się wytrzymać nawet dwóch tygodni.
    2. Jeżeli zależy mi na tym, żeby zmieścić się w te ubrania, dobrze, gdybym schudł/schudła. -> Ok, jak się do tego zabiorę?->Nie będę przesadzać z dietą na miesiąc, najpierw tydzień, potem kolejny. -> Może nie być łatwo oprzeć się truskawkom ze śmietaną, ale jaka będzie duma w lipcu!

 

  1. Sytuacja 3- chodzenie do pracy.
    1. Muszę iść do pracy.->Dzień jak co dzień.->Kiedy odpocznę…->Ach gdyby tak można było nic nie robić, nie mieć zmartwień…-> Ile lat do tej emerytury?-> Jejku ile tych obowiązków w pracy. Nie dadzą żyć.
    2. Jutro praca. -> Co mam jutro do wykonania?-> A chociaż się z Mirkiem zobaczę. -> O! Będzie okazja ubrać nową koszulę.-> Dobra, 8 godzin i do domu. -> Co przyjemnego zrobię po pracy?

 

 

Przy trwaniu w koncepcji „muszę” stawiamy siebie w pozycji straceńców. Mało decyzyjnych jednostek, pchanych do przodu siłą rozkazów. Wzmacniamy w sobie zewnątrzsterowność i nadajemy niskie poczucie kontroli. Koncentrujemy się na negatywach. Natomiast przy podejściu traktowania czynności jako wybranych przez nas, łatwiej przejść do szukania pozytywnych aspektów sytuacji. Bierzemy lejce życia w dłonie, dzięki czemu czujemy się lepiej. To MY zdecydowaliśmy, że pomożemy sąsiadce (zatem jesteśmy osobami pomocnymi i wrażliwymi), to MY zdecydowaliśmy, że chcemy zrzucić parę kilo (zatem jesteśmy osobami dbającymi o swoje zdrowie i formę, zdolnymi do zmiany, upartymi), to MY zdecydowaliśmy, że kolejny dzień idziemy do pracy (zatem jesteśmy osobami odpowiedzialnymi, rozsądnymi, przewidującymi). W takim sposobie myślenia, świat to miejsce pełne możliwości. To przestrzeń, w której się poruszając możemy dużo zyskać. To pole, na którym nie jesteśmy biernym pionkiem, a dłonią tymi pionkami rozgrywającą.

 

Chciałabym zachęcić Państwo do prób wyprowadzania „muszę” ze swojego słownika. Początkowo zastępowanie tego wyrażenia jest dość sztywne i wymaga zaangażowania. Jednak ta podmiana pozytywnie wpływa na naszą siłę i humor. Uruchamia zmianę procesów myślowych odpowiedzialnych za negatywne nastawienie do świata, przyszłości i siebie.

 

Za tydzień zajmiemy się źródłem „muszę”, które często ulokowane jest w przekonaniu, że wiele decyzji w naszym życiu zapada poza nami oraz często nawet nie mamy możliwości wyboru. Zapraszam 🙂

Pozdrawiam, psycholog Maja Masztalerz

Na skróty