Psycholog radzi – przypominamy dobre rady
pozostajemy w procesie rozwikływania zagadek umysłu, a konkretnie sposobów myślenia. Poznaliśmy zniekształcenia, które dotykają każdego z nas, a także rozważaliśmy wpływ formuły „muszę” na codzienne funkcjonowanie. W ostatnim artykule zapowiedziałam, że w tym tygodniu zwrócimy się w stronę źródeł „muszę”.
Jak już zostało podkreślone, „muszę” to rozkaz, nakaz, polecenie. Nie reagujemy najlepiej jako ludzie na takie zwroty. Są jednak niezliczone sytuacje, kiedy stosowanie się do nich jest pożyteczne i konieczne. Nie opłaca się podważać wszelkich poleceń w pracy (możemy sobie wyobrazić tego skutki). Niebezpiecznie jest nie przestrzegać przepisów drogowych czy prawnych. Mimo, że jako jednostki racjonalne, wiemy, że całe zbiory zakazów i setki poleceń mają służyć i naszemu, i społecznemu dobru, im ich więcej, tym nam ciężej. Dlaczego więc, nakładamy na siebie w prywatnym życiu kolejne kajdany rozkazów i „muszenia”?
Przede wszystkim odpowiada za to tempo życia oraz schematy myślowe. Zdaje się, że brakuje nam czasu na rozważanie tego, dlaczego w taki sposób myślę i się zachowuje. Mamy do wykonania dziesiątki zadań każdego dnia i kto by tam miał czas na poświęcanie energii na to, czemu właściwie ja to robię. Odfajkowane zadanie i lecę dalej, bo inaczej się przecież nie wyrobię! Poświęcenie jednak co jakiś czas energii na refleksje, może przysłużyć się poprawie naszego samopoczucia. Bo to całkiem dwie inne rzeczywistości- realizować zadania i cele z przekonaniem, że to służy i jest potrzebne, a wykonywać je z poczuciem uwiązania i ciężaru.
Zatrzymajmy się, wróćmy i odpowiedzmy na pytanie- skąd się bierze KAŻDE, nawet najmniejsze działanie w moim życiu?… Od decyzji zapadających w głowach. To my decydujmy czy pójdziemy do pracy, czy zrobimy obiad, czy pójdziemy na spacer, czy umyjemy zęby czy podlejemy kwiaty itd. Zobaczmy więc, jak w zwolnionym tempie mogłoby wyglądać decydowanie.
Proces decyzyjny składa się z problemu decyzyjnego (czyli wyboru odpowiedniego działania), decydenta (nas), alternatyw wyboru (ich cech) i strategii wyboru (sposobu decydowania). Życie stawia przed nami sytuacje decyzyjne o trzech różnych charakterach:
- decyzje w warunkach pewności. Wtedy, kiedy dane działanie (niemal) na pewno przyniesie określony skutek. Np. nie zrobiwszy zakupów, lodówka pozostanie pusta. Nie zadzwoniwszy do mamy z okazji urodzin, sprawimy jej przykrość.
- decyzje w warunkach Wtedy, gdy skutki danego działania są niepewne. Możemy jednak przewidzieć prawdopodobieństwo konsekwencji. Każde działania prowadzi do jednego spośród zbioru wyników. Np. jadąc na wakacje nad polskie morze możemy spodziewać się deszczu i zimna albo upału i słońca.
- decyzje w warunkach całkowitej niepewności. Działania również prowadzą do jednego spośród zbioru wyników, ale nie możemy oszacować prawdopodobieństwa ich wystąpienia. Np. biorąc udział w loterii.
Stojąc przed problemem decyzyjnym, decydent (osoba bądź grupa osób) uruchamia maszynę decydowania. Elementem napędowym tej maszyny są preferencje. Składają sią na nie głównie potrzeby, wartości, zasoby oraz cele. Mając je na względzie, człowiek rozpoczyna przegląd alternatywnych możliwości (jeżeli tylko umie je dostrzec).
„Muszę” stoi w opozycji do założenia, że właściwie lista alternatyw wyboru nigdy nie jest zamknięta. Zdaje się, że wiele „musimy” i nie ma innej opcji. Jak chodzenie do pracy, sprzątanie, gotowanie, opiekowanie się rodzicami, wychowywanie dzieci, jedzenie czy dbanie o higienę. Żyjemy w takim założeniu, ponieważ nie dostrzegamy, że przecież MOŻEMY tego nie robić. Decydujemy czy podejmujemy dane działanie, czy nie. I już to jest naszym wyborem. Jednak na co dzień tego nie zauważamy. Charakteryzuje nas skłonność do nadmiernego redukowania zbioru alternatyw wyboru. Dzieje się tak nie tylko w sytuacjach, w których poszukujemy odpowiedzi na daną kwestię (Jak zaoszczędzić pieniądze na rower?), ale również w tych, kiedy realizujemy zwykłe zadania dnia codziennego. W końcu nasze życie się samo nie dzieje! Jak wiemy, możemy je kontrolować i mieć na nie wpływ.
Każda z alternatyw wyboru naznaczona jest określonymi pożądanymi i niepożądanymi cechami. Inaczej mówiąc, każde działanie (bądź jego brak- to też decyzja!) ma pozytywne i negatywne aspekty. Porównywanie i ocenianie cech wyboru jest podstawą decydowania. Wykonując swoje obowiązki i podejmując zadania bo „muszę” zapominamy, że bardzo często robimy to, w wyniku podjętej wcześniej, na podstawie rachunku zysku i strat, decyzji. Decydując się na podjęcie danego stanowiska w pracy rozważaliśmy zapewne zarobki, odległość od miejsca zamieszkania, szanse rozwoju czy obciążenie stresem. Zatem trwając w tej pracy, każdego dnia do niej wychodzę, ponieważ SAM zdecydowałem w ten sposób. Ok, mijają jednak lata, praca już nie zadowala, to jak ma się do tego decydowanie w przeszłości? A no tak, że wciąż z jakiś powodów w tej pracy Państwo zostają. Być może przeciwko zmiany pracy przemawia konieczność utrzymania rodziny, wygoda, stres związany z poszukiwaniem pracy czy niezadowolenie partnera z wywoływania zmian. I tu znowu mamy do czynienia z sytuacją, kiedy decydują Państwo co zrobić. Dokonują Państwo rozliczenia zysków i strat z rezygnacji z pracy i postanawiają Państwo jej nie zmieniać. ALE mogą to Państwo uczynić. Biorąc jednocześnie na siebie te dobre i negatywne skutki. Mogą Państwo złożyć wypowiedzenie, zmierzyć się ze złością partnera i mniejszymi zarobkami, poświęcić energię na szukanie pracy i przepracować stres z tym związany. Decydowanie o nie podejmowaniu działania jest pełnowartościowym decydowaniem! Kiedy postanawiamy nie wprowadzać zmian, również utrzymujemy kontrolę nad swoim życiem. Patrząc z drugiej strony, będąc nieszczęśliwymi i nie próbując tego zmienić, również my jesteśmy za to odpowiedzialni.
Dokonawszy przeglądu cech alternatyw zbliżamy się do finału. Ostatnim etapem jest zastosowanie strategii wyboru. Odnoszą się one do tego, czym ostatecznie kierujemy się, wybierając konkretną opcję. Możemy robić to w oparciu o to co modne, o to czego chcą inni w naszym otoczeniu, losowo. bądź odwołując się do wspomnianych wcześniej indywidualnych preferencji. Rachunek zysków i strat alternatyw wyboru nie jest bowiem prostym działaniem matematycznym. Nie wystarczy, że wśród zysków mamy trzy aspekty, a strat jedną, by wybrać to działanie. Pożądane i niepożądane następstwa mają różną wartość. Czasem jedna strata ma tak duże znaczenie, że nie przebije jej dziesięć korzyści. O tym, co ile dla nas znaczy decydują odczuwane potrzeby, wyznawane wartości oraz ustanowione cele. Aspekt potrzeb i wartości zostanie rozwinięty w przyszłym artykule.
Co mój cały dzisiejszy wywód zmienia? Mam nadzieję, że zachęci Państwa do ujmowania rzeczywistości w odmiennym pryzmacie. Liczę na to, iż znajdą Państwo chwilę na zastanowienie się i odnalezienie wniosku: Ej, ja serio sam decyduję, żeby to zrobić. Wcale nie jest tak, że muszę! Mam inne możliwości, ale wybieram tę. Kontroluję swoje życie. Zdaje sobie sprawę, że ludzkie historie są skomplikowane i złożone. Jednak w większości warunków możemy mieć wpływ choć na część rzeczywistości. Podważanie „muszę” i skierowanie się ku „chcę i decyduję” nawet w drobnych sprawach może być początkiem wzmacniania własnej skuteczności i zaradności. I tak cegiełka po cegiełce budujemy swoje zdrowie psychiczne.
Pozdrawiam, psycholog Maja Masztalerz