Psycholog radzi – przypominamy dobre rady
Jak zapowiada przywitanie- dzisiejszy artykuł jest już ostatnim z serii kącika „Psycholog radzi”. Ostatni i dziesiąty jednocześnie. Patrząc z perspektywy tego, ile treści zdążyliśmy przeanalizować (zdrowie psychiczne, jakość życia, stres, radzenie sobie w sytuacjach trudnych, mechanizmy obronne, poczucie skuteczności, umiejscowienie kontroli, poczucie koherencji, zniekształcenia poznawcze, proces podejmowania decyzji), ta ilość wcale nie wydaje się taka duża. Myślę, że był to dość intensywny kurs dbania o swoje zdrowie psychiczne. Oby bardziej przypominał Państwu lekką przebieżkę niż wykańczający maraton.
Naszą serię kończymy zapowiedzianymi w poprzednim artykule, treściami dotyczącymi potrzeb i wartości. Ostatnio odnosiłam się do nich przy wskazywaniu źródeł wybierania jednej spośród kilku alternatyw. Potrzeby i wartości wskazałam jako te aspekty psychiki, które są decydujące w zakresie tego, jak kierujemy swoim życiem. Właściwie- najlepiej kiedy pełnią właśnie taką rolę. Nie zawsze jednak tak jest, a im więcej działań dnia codziennego odpowiada naszym potrzebom, tym bardziej usatysfakcjonowanymi osobami jesteśmy. Niestety zdarza się, że nie realizujemy potrzeb własnych, ale cudze bądź postępujemy przeciwnie do tego, czego naprawdę pragniemy.
Bardzo klasyczny podział potrzeb według Maslowa złożony jest z 5 kategorii ułożonych hierarchicznie. Opiera się on na analogii piramidy. Te najbardziej elementarne potrzeby, bez których najczęściej niemożliwe jest utrzymanie życia bądź realizowanie wyższych aspektów, znajdują się przy podstawie. Im bliżej szczytu piramidy, tym bardziej złożone potrzeby. Ich osiągnięcie wymaga wielu zsynchronizowanych działań oraz wysokiego zaangażowania.
Podążając za schematem Maslowa wymienić można potrzeby (patrząc od dołu piramidy):
- fizjologiczne- jedzenia, picia, seksu, higiena, snu.
- bezpieczeństwa- psychicznego i fizycznego. Pewności, porządku, stabilizacji.
- społecznej akceptacji- miłości, przynależności do grupy, sympatii.
- uznania- statusu, poszanowania, sukcesu.
- samorealizacji- rozwoju osobistego.
A czym jest sama potrzeba? Jest to psychiczny bądź fizyczny stan braku. Odczuwamy go jako dyskomfort, dlatego podejmujemy działania, by się go pozbyć albo żeby do niego w ogóle nie dopuścić. Potrzeby wskazują nam to, co jest dla nas ważne, a poziom ich zaspokojenia nierozerwalnie wiąże się z poczuciem jakości życia. Przedłużający się stan niezaspokojenia potrzeb, zaburza równowagę psychiczną i szkodzi zdrowiu. Prowadzi do powstawania różnorodnych trudności emocjonalnych, w zachowaniu czy relacjach.
Nasze codzienne funkcjonowanie może przynieść dwojaki efekt- odsuwa nas od realizacji potrzeb bądź też do nich przybliża. Podejmując różnorodne zachowania i decyzje, i mając na względzie swoje potrzeby, zwiększamy poczucie spełnienia i szczęścia. Gdy w naszych społecznych potrzebach znajduje się bliska i ciepła relacja z przyjacielem, w sytuacji, gdy przeżywa on problemy, zainteresowanie się nim, wykonanie telefonu bądź spotkanie jest działaniem na korzyść. Natomiast zapominanie o jego zmaganiach, brak inicjatywy, może skrzywdzić przyjaciela i rozluźnić tę więź. Taka sytuacja i nasze postępowanie w niej, wpływa także na inne potrzeby- uznania (dla samego siebie, traktowanie siebie jako dobrego człowieka), bezpieczeństwa (psychicznego- posiadania źródła wsparcia w przyjacielu) czy akceptacji (przynależności do grupy- bycie jej pożądanym członkiem).
Jak można zauważyć jedna sytuacja z życia wpływa na wiele potrzeb. Bywają także takie sytuacje, w których decydujemy między kilkoma alternatywami, a każda z nich odnosi się do innej potrzeby. Obecnie wielu ludzi zmaga się z rozterką dotyczącą potwierdzenia/ rezygnacji z zagranicznych wyjazdów. Wyjeżdżając, istnieje prawdopodobieństwo rozwoju przez podróże, odpoczynku, wzmacniania więzi rodzinnych czy przyjacielskich. Zostając w kraju ktoś może natomiast czuć, że dba o swoje bezpieczeństwo fizyczne i psychiczne, a także zmniejsza ryzyko kosztów finansowych w sytuacji rozwinięcia pandemii i kasowania wczasów przez biura podróży.
Rozterki dotyczące tego, co wolimy i dlaczego nie są jednak problematyczne. Co prawda, na jakiś czas mogą wytrącać nas z równowagi, jednak takie rozważania pogłębiają wiedzę o sobie i świadomość uczuć. Nierzadko irytuje nas, gdy nie ma jasnej odpowiedzi na to, co preferujemy. Czujemy się wtedy zmuszeni do analizowania źródeł swojego niezdecydowania. Czasem zdarza się, że nie chcemy tracić na to energii i ze względu na pośpiech, oczekiwania innych lub presję społeczną wybieramy coś, co okazuje się być dla nas niekorzystne. Przebywamy w danej sytuacji, czując, że cos jest nie w porządku. Czasem poniesiemy nawet jakieś koszty decyzji. Nie jest to jednak zdarzenie jednoznacznie negatywne. Zbierając doświadczenia także w takim zakresie, umacniamy się w tym, że jednak potrzebujemy czegoś odmiennego. Uczymy się co nas przybliża do naszych potrzeb. Nierzadko dopiero działając przeciwko potrzebom, budzimy się i odkrywamy, że to czego właśnie pragniemy, odjeżdża pociągiem w przeciwną stronę. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by na następnym przystanku wysiąść i ruszyć w pościg.
Zgubne najczęściej okazuje się nie błądzenie we własnych potrzebach, co ich ignorowanie bądź właśnie nieznanie. Ciężko jest osiągnąć zadowolenie, kiedy wykonujemy czynności automatycznie. Nie jesteśmy wtedy ani szczęśliwi, ani nieszczęśliwi. Czasem zastanowimy się dlaczego tak jest, jednak zaraz ta myśl ucieka i lecimy z życiem dalej. Zdarza się, iż czujemy się nie wykonawcą własnego życia, a jego świadkiem.
Często też wpadamy w pułapkę realizowania czyichś potrzeb. Męża/ żony, rodziców, dzieci, współpracowników, przyjaciół czy innej jednostki/ grupy. Odbywa się to najczęściej ze względu na obawę o utracenie przychylności. Boimy się, że zajmując się także sobą, stracimy ich miłość, przyjaźń i oddanie. Co prawda, jest to w jakiś sposób dbanie o swoje potrzeby, jednak wysokim kosztem. Prawdopodobnie utrzymamy te relacje na dość satysfakcjonującym poziomie, jednak kosztem poczucia własnej wartości, samorealizacji, bezpieczeństwa czy akceptacji. I kolejny raz trzeba zadać sobie pytanie, czy warto? A może zamiast tego zastanowić się, czy moje potrzeby nie są dostatecznie ważne?
Popieram założenie, iż zaspokajanie swoich potrzeb jest podstawą zdrowia psychicznego. Dbając o siebie, budujemy silną i trwałą gotowość dbania o innych. Bez ukrytej niechęci, pretensji i roszczeń. Na co dzień dostateczne jest bycie „wystarczającym człowiekiem”. Dobra mama to szczęśliwa mama. To mama, która znajdzie czas na rozmowę z przyjaciółką, aerobik czy czytanie. Dobry tata to szczęśliwy tata. Który poprosi o chwilę dla siebie, w ciągu której odpocznie po pracy, zajmie się ogródkiem czy motorem. Dobry pracownik to szczęśliwy pracownik. Potrafiący wyznaczyć granice, wyrażający z poszanowaniem swoje zdanie, utrzymujący optymalny poziom stresu. Nie nakładajmy sobie kajdan bycia „naj”. Bycie dostatecznie dobrym sprzyja naszemu zdrowiu psychicznemu. W końcu żyjemy raz.
Nasze potrzeby to kierunkowskazy do miejscowości Spełnienie. Oczywiście na drodze do niej spotkamy wiele przeszkód do pokonania. Nierzadko zanim dotrzemy do celu, będziemy musieli zmierzyć się na trasie ze spowolnieniami ruchu, słońcem w oczy, silnym wiatrem, rozlanym olejem czy nieostrożnymi kierowcami (poznaliśmy już w naszym cyklu niemało takich pułapek zdrowia psychicznego). Mając jednak odpowiednio dobrane auto oraz będąc odpowiednio przygotowanym kierowcą, jesteśmy w stanie dotrzeć do Spełnienia. A tam już na nas czeka przytulna kawiarenka, z najlepszymi specjałami, o nazwie Zdrowie Psychiczne.
Posługując się dalej powyższą analogią, myślę, że swoją funkcję w tych złożonych czasach mogę określić jako GPS. Próbowałam Państwu podpowiadać jak się kierować, by droga była możliwie przyjemna i bezpieczna. Jeżeli odkryli Państwo, że być może potrzebowaliby Państwo więcej niż GPS, np. przejść kurs nauki jazdy, polecam rozważenie po sięgnięcie indywidualnej pomocy psychologicznej. Mam nadzieję, że udało mi się choć wzbudzić w Państwu refleksję dotyczącą założenia, że to naprawdę my sami w wielkiej mierze decydujemy o swoim zdrowiu psychicznym.
Bardzo dziękuję za ten wspólny kawałek trasy. Życzę równej, szerokiej drogi. Bez wyskakujących dzików i saren 😉
Kłaniam się, psycholog Maja Masztalerz